Wróć do pozostałych postów

Co grozi za sprzedaż podróbek?

Sprzedaż podróbek to temat, który wielu osobom kojarzy się z tanimi „zamiennikami z Internetu” albo z obrotem na małą skalę. Problem jest jednak zdecydowanie większy. Jeżeli towar ma wyglądać jak oryginał i jest oznaczony w sposób, który ma wywołać u klienta przekonanie, że kupuje produkt konkretnej marki, wkraczamy na teren odpowiedzialności karnej i cywilnej.

Ryzyko odpowiedzialności nie dotyczy przy tym tylko osób świadomie wprowadzających do obrotu towary nieoryginalne. Sprawy zaczynają się też od nieostrożnych zakupów towaru do dalszej odsprzedaży, źle zweryfikowanego dostawcy, presji na marżę albo szalenie niebezpiecznego przekonania, że „skoro to tylko kilka sztuk, to nic się nie stanie”. Konsekwencje takiego działania potrafią uderzyć jednocześnie w firmę, jej finanse i reputację.

W tym artykule wyjaśniam, jakie działania prawo traktuje jako handel podróbkami i jak wygląda temat odpowiedzialności za takie działanie. Zapraszam do lektury.

„Podróbka” czyli co?

Zacznijmy od kwestii kluczowej, czyli co w ogóle rozumiemy pod pojęciem „podróbki”? W potocznym języku to po prostu rzecz „udająca” oryginał. W prawie pojęcie to jest jednak o wiele bardziej precyzyjne: chodzi o towar, który jest oznaczony w taki sposób, żeby u przeciętnie zorientowanej osoby wywołać nieprawdziwe wrażenie, że pochodzi od konkretnego producenta. Najczęściej dochodzi do tego przez bezprawne użycie zastrzeżonego znaku towarowego (albo oznaczenia łudząco podobnego). Innymi słowy: kupujący ma wyjść z przekonaniem, że to oryginał albo coś, co ma bezpośredni związek z uprawnionym właścicielem marki.

Z perspektywy odpowiedzialności karnej wątek „znaku towarowego” ma znaczenie zasadnicze. Odpowiedzialność karna dotyczy bowiem towarów oznaczonych podrobionym znakiem oraz działań podejmowanych po to, by określony towar trafił do obrotu. Nie chodzi wyłącznie o „sprzedaż przy ladzie”, ale o cały łańcuch działań, które mają doprowadzić do obrotu.

„Podróbka” to nie tylko produkt identyczny z oryginałem. Niekiedy wystarczy, że oznaczenie jest na tyle zbliżone, że przeciętny klient może je uznać za znak danej marki. Właśnie tutaj przebiega granica naruszenia prawa do znaku towarowego i potencjalnie przestępstwa.

Kiedy sprzedaż (i nie tylko sprzedaż) staje się przestępstwem

W praktyce najczęstsze nieporozumienie polega na tym, że „handel podróbkami” utożsamia się wyłącznie z finalną sprzedażą klientowi. Tymczasem w rzeczywistości temat ujmowany jest zdecydowanie szerzej. Ryzyko odpowiedzialności karnej dotyczy nie tylko samego sprzedawania, ale też działań poprzedzających sprzedaż, jeżeli są one ukierunkowane na to, żeby towar trafił na rynek jako „oryginał” danej marki.

Problemem nie jest „podobny fason” czy „inspiracja”, tylko takie oznaczenie (na produkcie, metce, opakowaniu, w opisie oferty), które ma wywołać wrażenie, że towar pochodzi od konkretnego, uprawnionego do posługiwania się danym oznaczeniem podmiotu. Odpowiedzialność obejmuje również wytwarzanie lub oznaczanie towarów podrobionym znakiem, jeżeli dzieje się to w celu wprowadzenia ich do obrotu, a także sam obrót takimi towarami. To ważne, bo „obrót” jest rozumiany szerzej niż tylko przyjęcie pieniędzy od kupującego. Chodzi bowiem sytuacje, w których towar jest oferowany i dystrybuowany na rynek jako produkt danej marki, choć w rzeczywistości nie jest on oryginalny.

Odpowiedzialność karna

W „podstawowym” wariancie handel towarami oznaczonymi podrobionym znakiem może skończyć się grzywną, karą ograniczenia wolności albo karą pozbawienia wolności do 2 lat.

W pewnych okolicznościach wchodzimy jednak na „zaostrzony” na poziom odpowiedzialności/ Dzieje się tak wtedy, gdy obrót podróbkami jest stałym źródłem dochodu albo gdy przedmiotem obrotu są towary o znacznej wartości (ponad 200.000,00 zł). W takim układzie mówimy już o karze pozbawienia wolności w przedziale od 6 miesięcy do 5 lat.

To wszystko przekłada się na bardzo praktyczny wniosek: ryzyko nie zależy wyłącznie od tego, czy sprzedałeś „jedną sztukę”, tylko od kontekstu – skali obrotu, powtarzalności, sposobu działania i wartości towaru. A im bardziej wygląda to na uporządkowany model biznesowy, tym bliżej do kwalifikacji, która niesie realne ryzyko kary bezwzględnego pozbawienia wolności.

Inne środki stosowane przez sądy

W sprawach o handel podróbkami sąd może orzec obok grzywny, ograniczenia wolności czy pozbawienia wolności także inne środki karne.

Najczęściej orzekanym w sprawach handlu podróbkami środkiem jest przepadek towarów. Mówiąc prosto: podróbki nie „wracają do obrotu” i nie ma tu co liczyć na to, że sprawa skończy się tylko na nakazie zaprzestania sprzedaży. Jeżeli organy zabezpieczą towar, a sąd orzeknie przepadek, skutkiem jest trwała utrata asortymentu (co zwykle jest równoznaczne z jego zniszczeniem). Dla przedsiębiorcy konkretna strata majątkowa.

Sądy mają także możliwość orzeczenia przepadku korzyści i narzędzi służących do popełnienia czynu zabronionego. Nie chodzi tutaj wyłącznie o ukaranie, ale też o „odcięcie” sprawcy od efektów i infrastruktury służącej do przestępnego działania.

Sądy karne mają także możliwość orzeczenia nawiązki, która może być orzekana na rzecz pokrzywdzonego, choć oczywiście zakres i warunki zależą od konkretnego stanu faktycznego.

Warto wspomnieć także o możliwości podania wyroku do wiadomości publicznej. Ten środek potrafi być szczególnie wrażliwy dla firm sprzedających online. Oprócz konsekwencji finansowych pojawia się wówczas także kryzys wizerunkowy.

Odpowiedzialność cywilna: odszkodowanie, nieuczciwa konkurencja, publikacja oświadczenia

Bardzo często na sprawie karnej temat się nie kończy. Właściciel marki może równolegle podjąć działania cywilne, czyli po prostu pozwać sprzedawcę. Dla przedsiębiorcy oznacza to, że problem nie ogranicza się do ryzyka „kary” – może pojawić się też spór o pieniądze i o to, jak szybko firma ma przestać korzystać z oznaczeń, które wprowadzają klientów w błąd.

W sprawie cywilnej kluczowa jest logika: jeśli ktoś sprzedaje towar udający oryginał, to korzysta z cudzej renomy i szkodzi właścicielowi marki. Szkoda nie musi polegać wyłącznie na utraconej sprzedaży. Często chodzi też o utratę zaufania klientów, obniżenie wartości marki albo „rozmycie” jej wizerunku, bo na rynku pojawia się produkt, nad którym marka nie ma żadnej kontroli.

Co to może oznaczać w praktyce? Kierując sprawę do sądu właściciel marki będzie w pierwszej kolejności domagał się natychmiastowego zaprzestania naruszeń. Zazwyczaj oznacz to konieczność zdjęcia ofert, wycofania towaru z obrotu i zaprzestania używania spornych oznaczeń w opisach aukcji, na metkach czy opakowaniach. Dla firmy może to być szczególnie dotkliwe, jeśli dany asortyment stanowi istotną część sprzedaży albo jest powiązany z kampaniami marketingowymi, które trzeba nagle wstrzymać lub zmienić.

Właściciel marki może także dochodzić zapłaty określonej kwoty tytułem odszkodowania, a więc realnie pojawia się ryzyko obciążenia firmy kosztami, które nie kończą się na „stracie towaru”. Do tego dochodzą koszty samego sporu: obsługa prawna, czas, przestoje w sprzedaży, a nierzadko też konieczność uporządkowania dokumentów i źródeł pochodzenia towaru. Nawet jeśli przedsiębiorca próbuje „posprzątać” temat szybko, to roszczenia cywilne mogą i tak zostać podtrzymane, bo celem sprawy jest naprawienie skutków naruszenia, a nie tylko jego przerwanie.

Ponadto, jeżeli podróbki są sprzedawane w ramach działalności gospodarczej, pojawia się wątek nieuczciwej konkurencji. Prawo patrzy na to nie tylko jak na naruszenie interesu jednej marki, ale też jak na działanie, które psuje „zasady gry” na rynku. Sprzedawca podróbek konkuruje ceną i „logo”, a nie realną jakością czy legalnym pochodzeniem produktu. To uderza w firmy, które działają uczciwie, inwestują w legalny łańcuch dostaw i odpowiadają za to, co sprzedają.

W tym kontekście szczególnie nieprzyjemnym skutkiem może być obowiązek publikacji oświadczenia o określonej treści. Dla wielu firm to większy problem niż sama kwota roszczenia, bo w grę wchodzi ich renoma. Dlatego też odpowiedzialność cywilna bywa odbierana jako bardziej „bolesna biznesowo” niż sama sprawa karna. D

Warto też zauważyć, że postępowanie karne i cywilne potrafią się wzajemnie napędzać. Jeśli organy zabezpieczą towar albo pojawi się formalne postępowanie, właściciel marki z reguły ma dodatkowy argument, żeby działać szybko i zdecydowanie. Z drugiej strony, gdy właściciel marki mocno angażuje się procesowo, sprawa dla sprzedawcy rzadziej kończy się na „cichym usunięciu aukcji”, ponieważ pojawia się presja na realne rozliczenie skutków naruszenia.

Podsumowanie

Sprzedaż podróbek to ryzyko, które w praktyce uderza wielotorowo. Po pierwsze, w grę wchodzi odpowiedzialność karna – w wariancie podstawowym mówimy o grzywnie, ograniczeniu wolności albo pozbawieniu wolności do 2 lat, a w sytuacjach „zaostrzonych” (stałe źródło dochodu lub znaczna wartość towaru) kary są zdecydowanie wyższe.

Po drugie, nawet poza samą karą sąd może orzec konsekwencje, które dla firmy bywają najbardziej dotkliwe operacyjnie: przepadek towarów, a także inne rozstrzygnięcia uderzające w możliwość dalszej sprzedaży i w ekonomikę przedsięwzięcia.

Po trzecie, równolegle często pojawia się odpowiedzialność cywilna wobec właściciela marki, a przy działalności gospodarczej dochodzi też ryzyko oceny działania jako czynu nieuczciwej konkurencji. To oznacza, że sprawa może dotyczyć nie tylko „kary”, ale też roszczeń finansowych i obowiązków, które są wprost odczuwalne dla biznesu.

Z perspektywy właściciela marki kluczowe jest szybkie, uporządkowane działanie: zabezpieczenie materiału i aktywny udział w postępowaniu, w tym wykorzystanie narzędzi, które wzmacniają pozycję pokrzywdzonego.

Z perspektywy sprzedawcy wniosek jest równie praktyczny: w takich sprawach nie warto liczyć na to, że problem „sam się rozejdzie”. Im wcześniej temat zostanie przeanalizowany i poprowadzony procesowo, tym większa szansa na ograniczenie skutków niefortunnych decyzji.

Małgorzata Jaśkiewicz-Reichard
Małgorzata Jaśkiewicz-Reichard
Wspólnik / Adwokat

Absolwentka Wydziału Prawa i Administracji Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu. Stypendystka na Wydziale Prawa Uniwersytetu w Padwie we Włoszech (Università degli Studi di Padova). Członek Wielkopolskiej Izby Adwokackiej.

(
Głosów )

Potrzebujesz pomocy prawnej doświadczonego adwokata?

+48 61 221 63 59

Wyślij wiadomość



Warte przeczytania: